KAŻDA HISTORIA MA SWÓJ POCZĄTEK

Każda historia ma swój początek... Ta również. 

Włosy zawsze były dla mnie ważne i całe życie mierzę się z kompleksem słabych, cienkich, zniszczonych włosów. Podejść do włosingu było kilka. Jedne mniej lub bardziej udane, ale jako że nie jestem mistrzynią konsekwencji, nigdy nie osiągnęłam spektakularnych efektów. 

Z drugiej strony nie miałam prawa narzekać. Bardzo ciemny mysi blond, długość trochę za ramiona, wysokopory. Było rozjaśnianie, było farbowanie na ciemny brąz. Finalnie skończyło się poniższym.


Nie ukrywajmy - włosy przed założeniem doczepów nie był w super kondycji, końcówki swoje przeżyły i nadawały się do podcięcia, natomiast generalnie kondycja i gęstość włosów były w porządku [zdjęcia z ok. tygodnia przed założeniem oczepów i z dnia zabiegu].

3 czerwca 2022 zostały doczepione włosy. 100 pasemek długości 55 cm, metoda infralight. Efekty poniżej [zdjęcie zaczerpnięte z Facebooka salonu, który robił mi zabieg].

Cieszyłam się tymi włosami jak dziecko. Było to spełnienie moich marzeń, na które długo odkładałam. Czułam się w nich świetnie, nabrałam pewności siebie.

Nosiłam je do 17 lutego 2023. W międzyczasie przeszłam przez 2 korekty. Przyszła pora na trzecią, ale w międzyczasie czułam, że coś jest nie tak. Miałam wrażenie, że moich włosów jest coraz mniej, szczególnie na długości. Na ostatniej korekcie końcem listopada, w trakcie zabiegu wypytywałam czy wszystko ok, bo widziałam drastyczną w stanie włosów. Nie usłyszałam nic niepokojącego. Aż w końcu zdecydowałam się nie robić korekty tylko chwilę przerwy i zobaczyć realnie co się dzieje. Moje oczy ujrzały to. 



Nie ukrywam, że pierwszy dzień to był szok, drugi płacz, a dzisiaj kiedy siedzę i piszę tego posta - ogromny zawód, żal i rezygnacja. Moim marzeniem zawsze były piękne, długie aż za łopatki włosy. Teraz nie wiem, czy ten cel kiedykolwiek zrealizuję, bo obecnie moje włosy są bardzo krótkie, rzadkie na długości, osłabione. Jeszcze nigdy w życiu nie miałam ich w aż tak słabej kondycji. 

Zdecydowałam, że zacznę pisać tego bloga, żeby samą siebie motywować, że ta walka ma sens i może kiedyś moja fryzura wróci do stanu sprzed zabiegu.

To też ostrzeżenie dla Was. Przed zabiegiem poważnie się zastanówcie, czy warto.

Komentarze